Po wielu wpisach na blogu widać, że jestem miłośnikiem i zwolennikiem oprogramowania ułatwiającego pracę naukową i – przede wszystkim – proces pisania publikacji naukowych. Niedawno pisałem o generatorach bibliografii, zanznaczając, że są skierowane przede wszystkim do studentów. W zeszłym roku prezentowałem zestawienie menedżerów, w którym uwzględniony był m.in. program Citavi. Teraz nadszedł czas na porządne testowanie – przede wszystkim dlatego, że od pewnego czasu dostępna jest polska wersja tego menedżera. Ale nie to było dla mnie najważniejszym powodem poświęcenia czasu na rozgryzanie nowego programu: po prostu poszukuję menedżera, który zastąpi mi dotychczas używane narzędzia. Kilka miesięcy temu pisałem o mojej przygodzie z EndNote’m podczas pisania książki i problemach, jakie generował. Od tego czasu miałem do czynienia z Zotero 3.0 Standalone i Mendeleyem – jednakże nie spełniły moich oczekiwań (zapewne niedługo poświęcę temu wpis) – przede wszystkim dlatego, że dla mnie podstawową funkcją menedżera bibliografii jest wykorzystanie zebranych w nim danych podczas pracy z edytorem tekstu.
Podstawowe funkcje
Polska strona programu znajduje się pod tym adresem natomiast polską wersję beta 3.1.36 można pobrać z tego miejsca. Warto również śledzić fan page polskiej wersji na Facebooku. Program jest dostępny w wielu wersjach licencyjnych (do użytku domowego, komercyjnego, organizacyjnego) – można również pobrać darmową wersję, która pozwala na pracowanie nad projektami zawierającymi do 100 rekordów (to naprawdę wystarczy na testowanie, ale i wykorzystanie np. podczas pisania artykułu – aby przekonać się, czy to jest to, czego nam trzeba).
Citavi jest menedżerem bibliografii, który posiada funkcję automatycznego dodawania materiałów do bazy z poziomu przeglądarki poprzez wtyczkę o nazwie Picker – dostępną na razie dla Firefoxa (działa to na kształt rozwiązania z Zotero, które jednak już dorobiło się rozwiązania dla – używanego przez mnie – Chrome’a). Co ważne Picker działa również w Adobe Readerze, dzięki czemu możemy bezpośrednio z poziomu czytnika pdfów zarządzać cytowaniami, dodawać zaznaczone elementy do informacji o dokumencie itd. Oprócz tego poprawnie funkcjonuje pobieranie informacji z różnych baz danych i bibliotek (również polskich).
Dodatkowo Citavi pomyślany jest jako program do zarządzania całym procesem pisania artykułów naukowych. Z podstawowymi funkcjami najlepiej zapoznać się z krótkiego filmiku stworzonego przez autorów:
Interfejs i importowanie
Każdy kto kiedykolwiek miał styczność z menedżerem bibliografii, po odpaleniu programu nie będzie miał problemu z odnalezieniem podstawowych rozwiązań i funkcji. Wszystko to, co porządny menedżer bibliografii powinienem mieć, ma i Citavi. Pracę z Citavi rozpocząłem od importu wszystkich danych z plików EndNote’a – i tutaj bardzo duże zaskoczenie. Citavi bezproblemowo poradził sobie z importem i zrobił to bezbłędnie! Nie jest to wcale takie oczywiste, ponieważ zarówno Zotero jak i Mendeley tego „testu” nie przeszło w zadowalający dla mnie sposób. W swojej bazie EndNote’a starałem się bardzo dokładnie notować wszystkie informacje, dodawać nieuwzględnione dane – po imporcie do Zotero czy Mendeleya część rzeczy była nie tam, gdzie być powinna. W Citavi – wszytko grało od razu, dlatego mogłem przystąpić do pierwszych testów.
Powyżej umieszczony jest printscreen z okna głównego programu, na którym widoczne są wszystkie elementy zamieszczone w ramach jednego projektu (to właśnie w ramach takiego projektu w wersji darmowej możemy mieć sto pozycji bibliograficznych).
Pierwsze testy – polska wersja
Polska wersja językowa menedżera bibliografii, to coś na czekałem z wielu powodów (spolszczenie Zotero jest niepełne i pozostawia wiele do życzenia). Po pierwsze dlatego, że w ten sposób łatwiej jest promować rozwiązanie, jakim jest cała gama programów typu „reference manager” – osoby, dla których komputer to po prostu „lepsza maszyna do pisania i przeglądania internetu” nawet znając język angielski, będą wolały być przekonywane do rozwiązania, które dostępne jest w rodzimym języku. To dotyczy również studentów, którym to rozwiązanie będę mógł zaproponować na prowadzonych przeze mnie zajęciach.
Po drugie, mamy do czynienia z pełną lokalizacją produktu. Po trzecie – i chyba najważniejsze – z czasem do programu będą dodawane polskie style bibliograficzne. Od firmy odpowiedzialnej za lokalizację Citavi otrzymałem informację, że „Na razie dostępny jest Domyślny styl Citavi, który utworzony jest na podstawie stylu »Przeglądu Historycznego«”.
Moim zdaniem jest to świetna sprawa! Dzięki takiemu rozwiązaniu redakcja polskiego czasopisma naukowego mogłaby zamieścić na swojej stronie plik ze stylem bibliograficznym, jakiego trzeba używać w ich periodyku. A autor musiałby jedynie zainstalować go w menedżerze bibliografii. Powiem szczerze – jako autor – gdybym znalazł takie rozwiązanie w czasopiśmie, w którym chcę coś opublikować po polsku – byłbym wniebowzięty. Oczywiście publikując po angielsku, nie mamy takiego problemu, bo wystarczy, że redakcje napiszą: proszę przysłać tekst w APA 6th. I sprawa załatwiona – jednakże języku polskim nie mamy jeszcze – w przypadku np. wskazanego APA – oficjalnych rozwiązań. Dlatego wskazywane przeze mnie rozwiązania, wydaje mi się, mogłoby się przyjąć.
Kolejne – moim zdaniem – bardzo dobre rozwiązanie związane ze stylami bibliograficznymi to sposób edycji takiego stylu. W EndNote przerabiałem całe style bibliograficzne na własne potrzeby, grzebałem również w plikach Zotero – ale najłatwiejsze i jednocześnie najbardziej rozbudowane narzędzia otrzymujemy właśnie w Citavi. Ale żeby było jasne: autorzy wcale nie muszą się tym zajmować, wystarczy wybrać odpowiedni styl, aby pracować.
Równie ważną zaletą polskiej wersji jest możliwość pobierania danych z różnych polskich baz danych. Jako pierwszy testowy rekord wpisem ISBN książki Konstruktywizm komunikacyjny (o której niedawno pisałem) – został natychmiast odnaleziony i mogłem zassać dane.
Asystent publikacji i formatowanie
W Citavi pojawiają się rozwiązania, które dla mnie przyzwyczajonego przez wiele lat do rozwiązań EndNote’a, a potem Mendeleya czy Zotero (które jedynie te przyzwyczajenia wzmocniły), były pewną nowością. Chodzi o rozwiązanie, które nazywa się Aystentem publikacji i połącząne z tym Formatowanie publikacji. Asystent publikacji to okno, które możemy ustawić, aby było zawsze widoczne na wierzchu, które zawiera spis wszystkich rekordów w danym projekcie – innymi słowy: wszystkie nasze rekordy w potencjalnej bibliografii. Aby zacytować, możemy albo zrobić to poprzez wybranie opcji z menu (lub skrótem klawiszowym), albo poprzez przeciągnięcie rekordu do edytora (Drag&Drop).
I tutaj pojawia się rozwiązanie zgoła odmienne od rozwiązań używanych w menedżerach, którymi wcześniej zarządzałem bibliografią: przypis (odnośnik) nie pojawia się jako „pole” Wordowskie, czy pole w LibreOffice, ale pojawia się jako zwykły tekst w nawiasach – czyli nie jest sformatowany podług wybieranego przez nas stylu – można powiedzieć, że jest to „surowy-źródłowy odnośnik”.
Na początku nie rozumiałem, czemu służy takie rozwiązanie: ale wówczas mnie olśniło. To w końcu umożliwia „wieloplatformową” edycję dokumentu. Bo nieważne czy będę pracował nad tekstem w Wordzie, LibreOffice czy w innym edytorze, to i tak ostateczny kształt publikacji nadam poprzez „Formatowanie publikacji” w Asystencie – wybieram plik, wybieram styl – a asystent tworzy nowy plik sformatowany według wybranego przeze mnie stylu.
I jest to naprawdę bardzo dobre rozwiązanie! Ostatnio byłem zmuszony pracować nad jednym tekstem właśnie w Office 2007 i LibreOffice 3.4 . EndNote nie daje w ogóle takiej możliwości (a raczej to, co proponuje po prostu się nie sprawdza). Zotero – teoretycznie daje taką możliwość – wystarczy jedynie wybrać odpowiednie opcje podczas pracy nad takim dokumentem. Ale ostatnio poprzez przesiadanie się z jednego edytora na drugi, rozkrzaczyło mi się 20 stron tekstu i były nie do odratowania (miałem kopię zapasową, ale kilka godzin pracy straciłem).
Dlatego uważam, że zewnętrzne formatowanie publikacji w przypadku Citavi jest takie dobre.

Dalsze testowanie i podziękowania
Mam akurat na warsztacie dwa nowe teksty, nad którymi już pracuję przy użyciu Citavi – dlatego też pojawią się kolejne wpisy, które już będą miały formę recenzyjno-poradnikową. Na zakończenie chciałbym podziękować Panu Grzegorzowi Jarosińskiemu z firmy Inscripte oraz Panu Hansowi Siem Schweigerowi z firmy Swiss Academic Software GmbH, którzy umożliwli mi testowanie programu w pełnej krasie – w wersji Pro. Chciałbym podkreślić, że w pisaniu o Citavi mam pełną dowolność oraz że wszystkie dobre i złe słowa na temat programu są moimi opiniami.










Pingback: Early English Laws :: uruchomienie edycji online « Filologia cyfrowa :: Mediewistyka 2.0
Pingback: Citation Style Language – nowa jakość w bibliografii i cytowaniach | Warsztat badacza komunikacji – Emanuel Kulczycki