Syl­wetka blo­gera nauko­wego: Piotr Siuda

Dzi­siaj mam przy­jem­ność zapro­sić do lek­tury mini-​wywiadu z Pio­trem Siudą – dok­to­rem socjo­lo­gii, adiunk­tem w Kate­drze Socjo­lo­gii Uni­wer­sy­tetu Kazi­mie­rza Wiel­kiego, który pisze na swoim blogu o „popkul­tu­rze, fanach, inter­ne­cie, książ­kach – socjo­lo­gicz­nie i nie tylko…”.


Piotr Siuda

Piotr Siuda

Jest auto­rem książki Reli­gia a Inter­net oraz książki Kul­tury pro­sump­cji (pozy­cja znaj­duje się obec­nie w druku). Jego publi­ka­cje obej­mują ponadto sze­reg arty­ku­łów z zakresu socjo­lo­gii kul­tury, medio­znaw­stwa czy kulturoznawstwa.

Zain­te­re­so­wa­nia naukowe: socjo­lo­gia kul­tury, socjo­lo­gia kul­tury popu­lar­nej, spo­łeczne aspekty inter­netu, spo­łecz­no­ści fanów, wspól­noty wir­tu­alne, metody i tech­niki badań socjologicznych.

Adres bloga: popblog – http://​www​.pio​tr​siuda​.pl (zało­żony 24 sierp­nia 2007 r.)


Pierw­sze kroki w blo­gos­fe­rze – dla­czego aku­rat blog?

Po czte­rech i pół roku ist­nie­nia bloga wła­ści­wie trudno powie­dzieć, dla­czego powstał. Moja moty­wa­cja zapewne zmie­niła się od momentu, kiedy na stro­nie poja­wił się pierw­szy, powi­talny wpis. Z tego co pamię­tam, ser­wis zało­ży­łem pod wpły­wem impulsu, nie­kie­ro­wany jakąś nad­rzędną ideą, sta­wia­jąc sobie pyta­nie: „cie­kawe co z tego wynik­nie?”. Jak się oka­zało, powstało coś faj­nego, co daje mi wiele zado­wo­le­nia zwią­za­nego z roz­pro­pa­go­wy­wa­niem nauko­wych tema­tów, któ­rymi się zaj­muję. Wła­śnie to uznać mogę obec­nie za nad­rzędny cel mojego pisa­nia – „rekla­mo­wa­nie” zagad­nień, o któ­rych blog trak­tuje. Z dużą satys­fak­cją stwier­dzić mogę, że wpi­su­jąc w naj­po­pu­lar­niej­sze wyszu­ki­warki słowa klu­czowe z per­spek­tywy tema­tyki popbloga, strony będące czę­ścią pro­wa­dzo­nego przeze mnie ser­wisu poja­wiają się jako pierw­sze wska­za­nia dla internautów.

Jakie tematy poja­wiają się na blogu?

Pro­ble­ma­tykę bloga dosko­nale pod­su­mo­wuje jego nagłó­wek: „o popkul­tu­rze, fanach, inter­ne­cie, książ­kach – socjo­lo­gicz­nie i nie tylko…”. Poza tym zapra­szam do poczy­ta­nia – to naj­lep­szy spo­sób, aby roze­znać się w tematyce.

Jak czę­sto poja­wiają się wpisy?

Nie ma w tym wzglę­dzie reguły. Na chwilę obecną jest to kilka wpi­sów w mie­siącu, cza­sami zale­d­wie jeden lub dwa. Wszystko zależy od tego, ile czasu mogę w danym okre­sie poświę­cić na przy­go­to­wa­nie postów. Sta­ram się nie zarzu­cać czy­tel­ni­ków krót­kimi not­kami będą­cymi odno­śni­kami do cie­ka­wych rze­czy zna­le­zio­nych w sieci. Pre­fe­ruję raczej dłuż­sze formy i dla­tego pozwa­lam sobie na publi­ko­wa­nie, tylko gdy mam na to czas. Ile zaj­muje przy­go­to­wa­nie wpisu? Nie potra­fię odpo­wie­dzieć na to pyta­nie w spo­sób jed­no­znaczny – zależy od jego tema­tyki i rodzaju.

Jakie korzy­ści płyną z blo­go­wa­nia (naukowe, środo­wi­skowe, oso­bi­ste, finansowe)?

O finan­so­wych nie ma mowy – kie­dyś pró­bo­wa­łem coś zaro­bić przez wyko­rzy­sta­nie sys­temu Google Adwords, ale kiedy spo­strze­głem, że pie­nią­dze są marne, zre­zy­gno­wa­łem z umiesz­cza­nia reklam. Korzy­ści są przede wszyst­kim naukowe – trak­tuję bloga jako „repo­zy­to­rium” pomy­słów oraz tek­stów, z któ­rymi aktu­al­nie nie mam co zro­bić (wiem, że nie będą nigdzie opu­bli­ko­wane), a mimo wszystko chciał­bym się nimi podzie­lić. Inna sprawa, że od czasu do czasu pod jakimś postem zda­rza mi się prze­pro­wa­dzić z czy­tel­ni­kami cie­kawą dys­ku­sję, w wyniku któ­rej mój punkt widze­nia zostaje znacz­nie wzbo­ga­cony albo cał­ko­wi­cie się zmienia.

Poza tym, ser­wis jest dla mnie prze­strze­nią, gdzie „wszystko” mam w jed­nym miej­scu – doty­czy to na przy­kład odno­śni­ków do stron, które czy­tam. Zwią­zane jest też z moim dorob­kiem, z racji tego, że w odpo­wied­nich zakład­kach „gro­ma­dzę” swoje arty­kuły (wszyst­kie można przej­rzeć, kli­ka­jąc na odpo­wied­nie odno­śniki). Dodat­kowo, infor­muję o innych swo­ich osią­gnię­ciach i rze­czach, które robi­łem bądź robię. Jed­nym sło­wem, ser­wis jest dla mnie czymś, co okre­ślić można mia­nem inte­rak­tyw­nego cv, które pozwala mi łatwo zapre­zen­to­wać swoją osobę.

W tym kon­tek­ście warto wspo­mnieć o funk­cji bloga, którą uwa­żam za nie­zwy­kle pozy­tywną – cho­dzi o zna­czące roz­sze­rza­nie zawo­do­wej sieci spo­łecz­nej. Wie­lo­krot­nie zda­rzyła mi się sytu­acja, że przez popbloga znaj­do­wały mnie osoby, które zain­te­re­so­wane były jakąś formą współ­pracy. Byli to inni naukowcy chcący uzy­skać dostęp do jed­nego z moich arty­ku­łów, dzien­ni­ka­rze pro­szący o wypo­wiedź pra­sową, radiową czy tele­wi­zyjną, jak rów­nież stu­denci piszący prace dyplo­mowe na inte­re­su­jące mnie tematy i szu­ka­jący rady. Przy­kłady można zresztą mno­żyć, docho­dząc do kon­klu­zji, że pro­wa­dze­nie ser­wisu pozwala nawią­zać wiele war­to­ścio­wych zna­jo­mo­ści zawodowych.

Reak­cja naj­bliż­szego środo­wi­ska nauko­wego na wieść o blogowaniu?

Pozy­tywna, zwłasz­cza że część osób ze środo­wi­ska socjo­lo­gicz­nego sama pro­wa­dzi bloga lub zaj­muje się jakąś inną inter­ne­tową, „spo­łeczną” dzia­łal­no­ścią publi­cy­styczną. Nawet jed­nak ci, któ­rzy z naukową blo­gos­ferą nie mają wiele do czy­nie­nia, reagują życz­li­wie. Pamię­tam, jak pod­czas obrony dok­to­ratu (wrze­sień 2011) zasko­czył mnie mój pro­mo­tor (prof. Tomasz Szlen­dak), który pre­zen­tu­jąc moje doko­na­nia, wspo­mniał o pro­wa­dzo­nym przeze mnie blogu – do tam­tej pory nie mia­łem poję­cia, że wie on o mojej inter­ne­to­wej aktyw­no­ści. Zdzi­wi­łem się, że za godny odno­to­wa­nia w szer­szym, pro­fe­sor­skim gro­nie uznał on fakt, że pro­wa­dzę ser­wis WWW.

Jak wygląda kon­takt z Czytelnikami?

Podob­nie jak w przy­padku innych blo­gów, prze­biega on przez wyko­rzy­sta­nie sys­temu komen­ta­rzy (każdy umie­ścić może pod danym wpi­sem swoje uwagi). Poza tym z kil­koma oso­bami, które regu­lar­nie czy­tają moje posty, nawią­za­łem kon­takt mniej publiczny, to zna­czy kore­spon­duję z nimi w spo­sób pry­watny (przy pomocy poczty e-​mail), z nie­któ­rymi spo­tka­łem się nawet offline, z czę­ścią wspól­nie reali­zuję pro­jekty naukowe. Jak zatem widać, wspo­mniane już przeze mnie korzy­ści zwią­zane z powięk­sza­niem swo­jego kapi­tału spo­łecz­nego są dość znaczne.

Wska­zówka dla poten­cjal­nych blo­ge­rów: o czym warto pomy­śleć, gdy chcemy zacząć blogować?

To zależy z jakim nasta­wie­niem pod­cho­dzi się do blo­go­wa­nia. Jeśli ktoś chciałby zdo­być sze­roką publicz­ność, pamię­tać powi­nien o czymś, o czym ja zdaje się zapo­mnia­łem już dość dawno – o regu­lar­nym i w miarę czę­stym umiesz­cza­niu wpi­sów. Tylko tak zapew­nić sobie można dużą liczbę odwie­dzin. Dwa lata temu mój blog prze­ży­wał roz­kwit – stronę oglą­dało znacz­nie wię­cej osób niż teraz, co było wyni­kiem inten­syw­niej­szego blo­go­wa­nia. Jeśli komuś nie zależy na sta­łym zwięk­sza­niu liczby inter­nau­tów czy­ta­ją­cych ser­wis, powi­nien sku­pić się na este­tyce i spój­no­ści tema­tycz­nej ser­wisu. Jeśli cho­dzi o mnie, to wła­śnie na te kwe­stie poło­ży­łem w tym momen­cie naj­więk­szy nacisk. W związku z coraz mniej­szą ilo­ścią wol­nego czasu, nie blo­guję już tak inten­syw­nie jak kie­dyś. Jestem zado­wo­lony, że zdo­by­łem sta­łych czy­tel­ni­ków (z więk­szo­ścią, jak już wcze­śniej wspo­mi­na­łem, utrzy­muję kon­takt pry­watny), któ­rzy inte­re­sują się podob­nymi zagad­nie­niami co ja.

Czy pro­wa­dzone są sta­ty­styki wejść? Ilu czy­tel­ni­ków odwie­dza bloga w ciągu miesiąca?

Owszem – sta­ty­styki są pro­wa­dzone, jed­nak tylko na naj­bar­dziej pod­sta­wo­wym pozio­mie. Warto zazna­czyć, że zmie­niają się one w zależ­no­ści od pory roku (zwy­kle w okre­sie waka­cyj­nym obser­wuję spa­dek liczby odwie­dzin). W chwili obec­nej mam śred­nio około 1400–1500 uni­kal­nych użyt­kow­ni­ków (uni­cal users) na mie­siąc (z wyłą­cze­niem klik­nięć wła­snych, które odfil­tro­wuję za pomocą usta­wień) z około 3000 odsłonami.

Czy inne media spo­łecz­no­ściowe rów­nież nadają się do celów komu­ni­ka­cji naukowej?

Oczy­wi­ście, prze­cież inter­net powsta­wał z myślą o komu­ni­ka­cji mię­dzy naukow­cami. Prak­tycz­nie każda plat­forma posłu­żyć może do sty­mu­lo­wa­nia tako­wej, czego naj­lep­szym przy­kła­dem jest aktyw­ność naukowa w miej­scu z pozoru w ogóle nie­przy­sta­ją­cym do „poważ­nych spraw”, mia­no­wi­cie w alter­na­tyw­nym świe­cie Second Life. Jest to swo­ista gra, w któ­rej ukryci pod posta­cią róż­nych awa­ta­rów użyt­kow­nicy spo­ty­kają się, aby pro­wa­dzić luźne poga­danki o wszyst­kim i o niczym. Jak się oka­zało, można owo narzę­dzie wyko­rzy­sty­wać w celach nauko­wych – jakiś czas temu w Second Life odbyła się kon­fe­ren­cja zor­ga­ni­zo­wana przez środo­wi­sko lubel­skich kul­tu­ro­znaw­ców (Kon­fe­ren­cja „Inter­net – Nowe Media – Kul­tura 2.0”).

Czy ist­nieje pol­ska blo­gos­fera naukowa?

Ist­nieje, czego dowo­dzi prze­pro­wa­dzana przez Pana seria wywia­dów. Na pod­sta­wie moich obser­wa­cji wnio­skuję, że w obrę­bie blo­gos­fery docho­dzi do inten­syw­nej wymiany infor­ma­cji, choć mogę wypo­wia­dać się tylko na temat nauko­wych ser­wi­sów poświę­co­nych spo­łecz­nym aspek­tom inter­netu czy zja­wi­skom kul­tury 2.0. Być może wymiana myśli w przy­padku blo­gów poru­sza­ją­cych taką tema­tykę jest inten­sywna z tego względu, że pro­wa­dzą je osoby żywo sie­cią zain­te­re­so­wane. Nie jestem w sta­nie powie­dzieć, w jakim stop­niu roz­wi­nięte jest to zja­wi­sko w przy­padku stron zaj­mu­ją­cych się inną problematyką.

Ja sam jestem zwo­len­ni­kiem jak naj­szer­szego wyko­rzy­sta­nia blo­gów w celach nauko­wych. Można ich – moim zda­niem – uży­wać nie tylko do komu­ni­ka­cji mię­dzy naukow­cami, ale rów­nież w dydak­tyce. Jako przy­kład podać mogę blog pop-​problemy (http://​pop​pro​blemy​.blog​spot​.com/) pro­wa­dzony przez moich stu­den­tów w ramach zali­cze­nia jed­nego z kur­sów reali­zo­wa­nych na byd­go­skiej socjo­lo­gii. Co tydzień zle­cam do przy­go­to­wa­nia wpisy na dany temat, i w zależ­no­ści od poziomu notek, przy­znaję odpo­wied­nią liczbę punk­tów. Te ostat­nie, gro­ma­dzone przez stu­den­tów, mają zaowo­co­wać kon­kretną oceną koń­cową. Całą sprawę trak­tuję w tym momen­cie jako eks­pe­ry­ment, zwłasz­cza że poziom postów jest na razie bar­dzo słaby – razi wtór­ność tema­tyki, wiele nie­cie­ka­wych notek, powta­rzal­ność podej­mo­wa­nych zagad­nień, błędy języ­kowe oraz nie­dba­łość o este­tykę. Z roku na rok chcę jed­nak taki spo­sób zali­cze­nia przed­miotu udo­sko­na­lać, to zna­czy wypra­co­wać jesz­cze kla­row­niej­sze od obec­nych kry­te­ria oceny, stop­niowo je zaostrzać i przez to uczyć, jak pisać oraz wymie­niać się wła­snymi spo­strze­że­niami, czyli po pro­stu poka­zy­wać, jak pro­wa­dzić dobrego bloga.



Warto prze­czy­tać również: