Big Bang The­ory a sprawa pol­ska, czyli wize­ru­nek naukowca

Jim Par­sons. Fot. by Kri­stin Dos Santos

Mam nadzieję, że już sam tytuł świad­czy o tym, że sprawa jest „nie­po­ko­jąco poważna”, acz­kol­wiek oma­wiana będzie z pusz­cza­niem oka do Czy­tel­nika. Wolę napi­sać wprost, a nie posłu­gi­wać się sub­tel­no­ściami, gdyż ostatni mój tekst „w tym duchu” na temat Spół­dzielni cyto­wań został przez wielu Czy­tel­ni­ków potrak­to­wany jako napi­sany „naprawdę”. A zatem: jaki wielki wybuch mam na myśli i gdzie tu sprawa pol­ska? Cho­dzi mi o serial ame­ry­kań­ski emi­to­wany od 2007 roku pt. „Big Bang The­ory”, któ­rego tytuł tłu­ma­czony jest jako „Teo­ria wiel­kiego pod­rywu”, a który oprócz speł­nia­nia roli roz­ryw­ko­wej dostar­cza spo­łe­czeń­stwu wykre­owany wize­ru­nek współ­cze­snego ame­ry­kań­skiego naukowca. Serial jest bar­dzo popu­larny zatem nie dziwi to, że zaczęto ana­li­zo­wać jego wpływ na postrze­ga­nie roli i sta­tusu uczo­nego we współ­cze­snej kul­tu­rze. Oczy­wi­ście ktoś mógłby zapy­tać: dla­czego na pod­sta­wie jed­nego serialu mamy sobie wyra­biać zda­nie o wszyst­kich naukow­cach? Oczy­wi­ście to nie my naukowcy wyra­biamy sobie takie zda­nie, tylko widzo­wie tych seriali: i dokład­nie tak będą postrze­gali naukow­ców, jak to twórcy przed­sta­wiają. I nie cho­dzi tylko o naukow­ców: ja nie znam żadnego poli­cjanta, więc moje wyobra­że­nie pol­skiego stróża prawa składa się z miksu wize­runku poli­cjanta ze „Zło­to­pol­skich”, „Rodziny zastęp­czej” i „Gliny”. No i oczy­wi­ście wia­domo, że temu poli­cjan­towi pomaga ksiądz – bo każdy ksiądz w Pol­sce pomaga poli­cji i jeź­dzi na rowe­rze.

Kon­tro­lo­wane kre­owa­nie takich wize­run­ków można zali­czyć do loko­wa­nia pro­duktu – nie sprze­daje się pro­duktu mate­rial­nego, ale pro­dukt kogni­tywny, jakim jest wła­śnie „gotowa recepta na postrze­ga­nie danej grupy spo­łecz­nej”. Pol­skie seriale poka­zują, że można się pod­nieść po roz­wo­dzie, że emi­gra­cja zarob­kowa roz­bija rodziny, a kar­tony pozo­sta­wione przy dro­dze mogą być narzę­dziem ogól­no­na­ro­do­wej zbrodni.

A co ze sprawą pol­ską? A mia­no­wi­cie to, że pró­bu­jemy refor­mo­wać pol­ską naukę, ale nie­ko­niecz­nie dbamy o wize­ru­nek pol­skich naukow­ców. Coś takiego jak „etos bada­cza” jest na wymar­ciu – nie mamy god­nego pol­skiego odpo­wied­nika Shel­dona Coopera i Leonarda Hofstad­tera – dwóch głów­nych boha­te­rów tytu­ło­wego serialu.

O czym jest Big Bang Theory?

Kaley Cuocu. Fot by Kovacs

Jest to „kla­syczny” ame­ry­kań­ski serial kome­diowy, któ­rego główni boha­te­ro­wie to: trzech dok­to­rów fizyki, jeden inży­nier – który skoń­czył MIT, ale nie ma dok­to­ratu, przez co jest wyśmie­wany oraz uro­cza blond-​sąsiadka. Od pew­nego czasu do głów­nej obsady doszły dwie panie dok­tor: dok­tor mikro­bio­lo­gii i dok­tor neu­ro­bio­lo­gii (trzeba jesz­cze oddać honor wystę­pu­ją­cej w kilku odcin­kach dok­tor fizyki Leslie Winkle).

Główni boha­te­ro­wie okre­ślani są mia­nem ner­dów lub geeków. Serial bawi nie tylko fizy­ków, naukow­ców, fanów Star Treka czy fan bojów Apple’a (uro­czy odci­nek, w któ­rym Rajesh flir­tuje z „Siri” – „oso­bi­stą asy­stentką” dostępną w iPho­nie 4S), ale rów­nież wiele osób spoza „kręgu rażenia”.

Co robią Ci naukowcy?

Naukowcy w serialu… cie­szą się życiem. Są odcinki poświę­cone ich pracy, wyjaz­dom na kon­fe­ren­cję czy też orga­ni­za­cyj­nym spra­wom aka­de­mic­kim. Poka­zana jest praca w labo­ra­to­rium, sto­łówka aka­de­micka itd. itp. Boha­te­ro­wie dys­ku­tują na temat prac opu­bli­ko­wa­nych w pre­sti­żo­wych cza­so­pi­smach. Cza­sami dys­ku­tują ze swo­imi prze­ło­żo­nymi, pod­wład­nymi. To co ude­rza, to spo­sób przed­sta­wia­nia awansu nauko­wego – jest to pre­zen­to­wane jedy­nie przez pry­zmat osią­gnięć nauko­wych, a nie zdo­by­wa­nia kolej­nych szcze­bli w dra­bi­nie orga­ni­za­cyj­nej. No i pod­sta­wowa czyn­ność, jaką wyko­nują boha­te­ro­wie: cho­dzą do sklepu z komiksami. 

Serial a zain­te­re­so­wa­nie stu­dio­wa­niem fizyki

Od pew­nego czasu poja­wiają się w róż­nych perio­dy­kach infor­ma­cje na temat wzro­stu zain­te­re­so­wa­nia stu­dio­wa­niem fizyki, który nastą­pił za sprawą emi­to­wa­nia „Big Bang The­ory”. „The Guar­dian” napi­sał Big Bang The­ory fuels phy­sics boomBBC New Has phy­sics become cool again?. Auto­rzy przy­wo­ły­wa­nych tek­stów zdają sobie sprawę, że jest zbyt wiele czyn­ni­ków, które trzeba by prze­ana­li­zo­wać – acz­kol­wiek nikt nie zaprze­cza, że dzięki suk­ce­sowi serialu po pro­stu mówi się o fizykach.

Teo­ria wiel­kiego pod­rywu” to nie jedyny serial, który kreuje pozy­tywny wize­ru­nek naukowca – rów­nie „na cza­sie” jest serial „Bones” (po pol­sku: „Kości”), któ­rego główną boha­terką jest antro­po­log Dr Tem­prence Brennan.

Kry­tyka „takiego” wize­runku naukowca

Trzeba jed­nak przy­znać, że boha­te­ro­wie serialu są bar­dzo spe­cy­ficzną grupą – i kre­owa­nie wize­runku naukow­ców na ich bazie jest zabawą nie­bez­pieczną. Jak pisze autor tek­stu Is “Big Bang The­ory” Bad for Science? opu­bli­ko­wa­nego na łamach „Disco­ver Magazine”:

Trzech z czte­rech głów­nych boha­te­rów to naukowcy z ogra­ni­czoną szansą na jakieś roman­tyczne prze­ży­cia. Howard mieszka z matką, zamiesz­ku­jąc jed­no­cze­śnie wyima­gi­no­wany świat, w któ­rym jego fry­zura „na Beatlesa” spra­wia, że kobiety nie mogą mu się oprzeć. Raj nie jest w sta­nie wydo­być z sie­bie słowa, kiedy w miesz­ka­niu poja­wia się sek­so­wana sąsiadka jego przyjaciół-​nerdów. A Shel­don naj­wy­raź­niej ma sit­co­mową wer­sję syn­dromu Aspergera.

Autor i tak był sub­telny. Prze­cież Ci naukowcy noszą bie­li­znę z super­bo­ha­te­rami, grają w naj­now­sze gry na kon­soli, grają w rpgi i gry plan­szowe. A prze­cież to nie wypada! 

Oprócz tego jeż­dżą nie tylko na kon­fe­ren­cje, ale rów­nież cho­dzą na imprezy, gdzie Shel­don prze­biera się za efekt Dop­plera. Na Face­bo­oku jest nawet fan page „Shel­don Dopler Effect”.

Shel­don prze­brany za efekt Dopplera

Pol­ska rzeczywistość

Wolał­bym, żeby zamiast nad mor­der­czymi kar­to­nami i szpa­chlą deba­to­wano nad wpły­wem pol­skiego serialu na zain­te­re­so­wa­nie stu­dio­wa­niem fizyki czy mate­ma­tyki. Nie potra­fię sobie przy­po­mnieć żadnego pol­skiego serialu, który pre­zen­to­wałby pracę naukow­ców: no może poza nie­śmier­tel­nym „W labi­ryn­cie”. W ser­wi­sie nasza​-nauka​.pl można zapo­znać się z mate­ria­łem pt. Nauko­wiec – kto to taki, czyli jak Polacy widzą naukę i jej twór­ców, w któ­rym można prze­czy­tać m.in.:

Nauko­wiec to osoba cier­pliwa, pra­co­wita i mądra. Jed­nak z powodu sytu­acji nauki w Pol­sce i podej­ścia do tej kwe­stii pań­stwa, swoją karierę zmu­szony jest roz­wi­jać za gra­nicą – wynika z bada­nia doty­czą­cego kon­dy­cji pol­skiej nauki i wize­runku naukowca oraz postaw spo­łecz­nych wobec tych zagad­nień. „Obraz pol­skiej nauki to efekt zesta­wie­nia dumy naro­do­wej oraz real­nego osądu moż­li­wo­ści finan­so­wych pań­stwa” – oce­nia Kuba Anto­szew­ski z prze­pro­wa­dza­ją­cej eks­pe­ry­ment firmy Mil­l­ward­Brown SMG/​KRC.

Może zatem naj­wyż­sza pora, aby pomy­śleć o wykre­owa­niu wize­runku naukowca? O roli, jaką pełni wize­ru­nek oraz kon­tro­lo­wane pro­jek­to­wa­nie komu­ni­ka­cji pisał m.in. innym Michael Fle­ischer – pisa­łem o tym w tym wpi­sie. A na zakoń­cze­nie zapra­szam do obej­rze­nia jed­nego odcinka z przy­wo­ła­nego serialu „W labi­ryn­cie” o jakże aktu­al­nym tytule: „Habi­li­ta­cja”.

Odci­nek serialu „W labi­ryn­cie” pt. „Habilitacja”

Warto prze­czy­tać również:

  • Mmm

    bzdurny arty­kuł

  • JSz

    »Oczy­wi­ście to nie my naukowcy«.. z całym sza­cun­kiem, ale z filo­zofa to aku­rat taki nauko­wiec, jak z przy­sło­wio­wej »koziej d.. trąba«. 

  • http://www.facebook.com/michal.markowski Michal Mar­kow­ski

    BBT jest przede wszyst­kim sym­pa­tyczną apo­lo­gią geekow­stwa -
    inte­li­gent­nej for­poczty popkul­tury. I choć w Pol­sce geeków jest cała
    masa (czę­sto mądrych, wykształ­co­nych, tak huma­ni­stów jak pro­gra­mi­stów,
    dobrze zara­bia­ją­cych, wycho­wa­nych na Fan­ta­styce Parow­skiego, pierw­szych
    grach kom­pu­te­ro­wych i RPGach) to są oni cał­ko­wi­cie igno­ro­wani przez
    main­stream. Cała popkul­tura jest w pol­skiej kul­tu­rze maso­wej igno­ro­wana
    lub przed­sta­wiana jako zło, zagro­że­nie, infan­ty­lizm, złe gry
    kom­pu­te­rowe, sza­tań­skie plan­szówki, RPGi które zacie­rają gra­nice mię­dzy
    rze­czy­wi­sto­ścią a życiem, dzie­cinne zaba­weczki dla chłop­ców. A trudno pro­mo­wać wize­ru­nek czło­wieka inte­li­gent­nego, któ­remu odma­wia się prawa do inte­li­gent­nych rozrywek.

  • P Zukie­wicz

    Nie wiem, czy mnie pamięć nie myli, ale zdaje się, że żona Lubi­cza z „Klanu” pra­co­wała na uczelni — zawsze wcze­śniej była w domu a jej uczel­niany pokój słu­żył nie do odpy­ty­wa­nia stu­den­tów (a już broń boże do pracy), tylko do plot­ko­wa­nia z kole­żanką po fachu :)

  • http://b-zasm.blogspot.com alex

    w USA funk­cjo­nuje jesz­cze sym­pa­tyczny komiks o nauce 
    http://​www​.phd​co​mics​.com/​c​o​m​i​c​s​.​php z czego zmon­to­wali jakiś film nawet. Oczy­wi­ście komiks jest bar­dziej niszowy niż TBBT, ale chyba nieco bar­dziej realny(-;